Zwycięstwo Pana nad Śmiercią przynosi radość, nadzieję. Kościół już w surowym stanie. Dziękując za wszystko zapraszam już teraz na jego poświęcenie.
Alleluja!
W tygodniu miłosierdzia, wzywając opieki Tego, Któremu Ufamy wydarzyło się sporo. Mimo, iż jestem na urlopie prace budowlane kościoła pw. Zmartwychwstania Pańskiego idą do przodu. Dziś zostanie przykryty dach. Oj potężna ta świątynia wypełni się wiernymi, jestem o tym przekonany. Obecnie pora deszczowa, zatem woda przeszkadza nam w pracach, no ale bez niej nie ma życia. Wszystkim, którzy na pomogli by prace posuwały się w tym tempie z serca dziękuję, a resztę podejrzyjcie sami na zdjęciach. „Alleluja i do przodu”.
Julcia :-)
Kochani! Dopytujecie, dlaczego nie ma żadnych wpisów nowych na blogu. Otóż wszystkim ciekawskim odpowiadam, że jestem na urlopie w domu rodzinnym, a co za tym idzie, nie zaglądam za często do internetu. Chociaż cieszy mnie fakt, że brakuje wam „cr — kowych” nowości. Co nie znaczy, że zapomniałem o Afryce. Zresztą nawet gdybym chciał, to wielu poprzez swoje pytania i ciekawość skutecznie mi o tym przypomnina. Jednak kreatywność ludzi przechodzi moje pojęcie (oczywiście w temacie Afrykańskim). Otóż pewna dziewczynka o imieniu Julka zrobiła niesamowitą pracę, na afrykański temat. Widać na niej drzewa, i trawę no i rzecz jasna Afrykanki przy ognisku. Zresztą zobaczcie sami.
A przy okazji…pamiętajcie On Żyje a My z Nim. I jak to mówi Agnieszka: „przyjemności” dla wszystkich.
Shirika la Ufufuko wa Bwana Wetu Yesu Kristo!
17 lutego 1836 roku pierwsi Zmartwychwstańcy zamieszkali razem w Domku Jańskiego, zgromadził ich Zmartwychwstały. Łatwo obliczyć, że minęło 175 lat od tamtego wydarzenia. Na zakończenie obchodów jubileuszowego roku Zmartwychwstańcy pracujący na Tanzańskiej Ziemi zorganizowali uroczyste świętowanie. Nie zabrakło obecności biskupa. Na początku Eucharystii przywitałem gości i zaprosiłem mistrza nowicjatu ojca Andrzeja Dudę, aby odczytał krótką historię Zgromadzenia Zmartwychwstańców. Biskup w swojej 45 minutowej homilii wskazał cel, dla którego misjonarze przybyli do pracy, ale też zaprosił do objęcia nowej parafii. Czyżby to jakiś znak Ducha Świętego, który „fruwał” wczoraj w kościele?
Po Komunii świętej przełożony, ojciec Andrzej Mądry, podziękował wszystkim zebranym, przedstawił zaproszonych gości. W tym miejscu należy dodać, że z okazji jubileuszu zostały wydrukowane specjalne ulotki z historią zgromadzenia, ale też z historią misji.
W tym roku bowiem świętujemy 10 lat naszej obecności w Tanzanii, zatem kolejny powód do radości. Ulotki wydrukowała nam zaprzyjaźniona drukarnia Mewa Druk z Rudy Śląskiej, w tym miejscu dziękuje za tak dobre serca dla nas wszystkich. Ulotki przyszły dwa dni przed uroczystością DHL-em. Zatem kolejny cud Ducha.
Po Eucharystii wszyscy udaliśmy się do parafialnego hallu, chór z Butiamy przygotował okazyjną piosenkę na Jubileusz. Następnie przyjęliśmy prezenty od wdzięcznych parafian, którym posługujemy. Po czym zasiedliliśmy do wspólnego stołu…wszyscy otrzymali jedzenie i z pełnymi brzuchami rozeszli się do swoich domów. Jeszcze długo echo Zmartwychwstańczego święta będzie się nieść po butiamskich wzgórzach.
Kipaimara — bierzmowanie.
Pokea muhuri wa paji la Roho Mtakatifu…przyjmij znamię Ducha Świętego. To zdanie usłyszało już wielu z nas, może w ósmej klasie, a może później. Nie wszyscy byli do końca świadomi co to się dzieje, jak to Duch Święty przychodzi ze swoimi darami mądrości, rozumu, umiejętności. W sobotę 18 lutego sto dziesięć osób przyjęło sakrament bierzmowania udzielony przez biskupa naszej diecezji Michaela Msonganzilę.
Początkowo przygotowywało się do bierzmowanie 250 osób. Po egzaminie odpadło 145 osób, ci którzy przystąpili do sakramentu rzeczywiście byli na to przygotowani. Nie zabrakło odświętnych strojów, prezentów. Biskup od bierzmowanych otrzymał 4 kozy, 5 worków kukurydzy, kilka lasek mydła do prania.
Po uroczystej, trwającej ponad 3 godziny Mszy świętowaliśmy przy stole. Był ryż, kurczaczek, mchicha no i rzecz jasna fasola — ulubiony przysmak miejscowego biskupa.
Dzień Papieski w Nyaburundu!
Dzisiejszy dzień można nazwać papieskim. Nie było zbiórki na papieskie dzieła, ale Jan Paweł II dziś był patronem i śmiało powiedzieć można, że był obecny wśród nas. Bo oto dziś odbyło się oficjalne poświęcenie kościoła pod wezwaniem bł. Jana Pawła II w Nyaburundu. O godzinie 9.00 do parafii zawitał biskup diecezji Musoma, po czym przesiedliśmy się do jednego auta, by pojechać wspólnie do Nyaburundu. W odległości jednego kilometra od kościoła wierni czekali na swojego pasterza. Został przywitany w rytmie bębnów, wrzasków i grzechotek. Wrażenia i krzyki nie do opisania.
O godzinie 10.00 rozpoczęliśmy Mszę Świętą, która trwała aż do 14.30. Ludzi było sporo, a nie ma co ukrywać, że kazanie też nie należało do najkrótszych. Po uroczystej Eucharystii zaczęło się świętowania. Najpierw występy chórów, potem skecze, które mimo pełnego afrykańskiego słońca rozbawiały mieszkańców wioski i gości. Następnie przyszedł czas prezentów. Mieszkańcy wioski przygotowali prezent najpierw dla sponsorów — Wróbelków. Dostali przepiękny ręcznie robiony i składany stolik oraz kangi, czyli specjalny materiał z przesłaniem, z wiadomością. Potem kozy dla biskupa i krowa dla mnie, jako dziękczynienie za starania związane z budową. Wszystkie podarki można podejrzeć na zdjęciach. Po czym nastąpił czas posiłku, który został przygotowany dla 450 osób, przynajmniej tyle było talerzy. Wróciłem do domu solidnie zmęczony…ale chwała niech będzie Bogu za dzień papieski na Tanzańskiej ziemi.
Maciuś — gorący chłopak:-)
Normalnym jest to, że w Tanzanii jest ciepło. I nikogo to nie dziwi. W końcu jeden stopień pod równikiem, innaczej być nie może. Zazwyczaj w Butiamie temperatury nie są aż tak wysokie ze względu na to, że leży ona 1520 m.n.p.m. Dziś temperatura w wioskach gdzie odprawiałem Msze przeszła najśmielsze oczekiwania. Otóż w cieniu było — i tu uwaga — 43 stopnie, a w słońcu 52. Wziąwszy pod uwagę, że kaplice kryte są blachą bez żadnego podbicia, to w środku dosłownie piekarnik. Wypociłem się dziś za wszystkie czasy, do tego dokuczał mi żołądek, zatem modlitwa przychodziła mi ciężko. Na ostatniej Mszy ochrzciłem swojego imiennika, małego Maciusia, który ma 3 tygodnie. Jak to stwierdziła jego mama — po chrzcie w takim skwarze będzie miał gorące serce. No w sumie jak każdy Maciek na tej ziemi. Życzę wszelkiej serdeczności dla każdego na nowy rok.































































